niedziela, 13 września 2009

Z cyklu BUTY

Za dużo chodzę w szpilkach, kolana mi się luzują, a jak za dużo chodzę w tę i wewtę, to boli mnie podbicie i po treningu nie mogę dojść do chaty. Alternatywą bywa noszenie raz na bardzo jakiś czas czegoś płaskiego - wczoraj kupiłam sobie apetyczne, szare szmaciaki, tak zwane saszki, ja to nazywam buty elfa :) Chciałam takie od dwóch lat.

Niemniej, nie pogardziłabym tymi - są tak cudownie ordynarne, ech...















...na szczęscie 600 PLN leczy ze złudzeń :D

5 komentarzy:

  1. Ortopedyczne to będę nosić na emeryturze!

    *razem z gorsetem na kręgosłup, prostownikami na kolana i laską w ręku :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ...ja mam nadzieję zawsze podziwiać świat z perspektywy wysooookich obcasów;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten kozak pasuje do pejcza i esesmańskiej czapki (WAHRUJ BURHEK!!!). Nadaje się na Castle Party :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też pasuję do pejcza (podobno) :D
    Trochę ordynarne są, fakt, ale na Castle Party to raczej takie z 15 centymetrową podeszwą i blachą z przodu. Daj boże, żeby wszystkie mroczne dziewczątka na tej pouczającej imprezie kulturalnej nosiły takie, jak powyżej :>

    OdpowiedzUsuń