sobota, 26 września 2009

Mądrości z obserwacji zjawisk przyrody

Inteligentne kobiety wcale nie są w cenie - mężczyźni lubią wiedzieć, że takie istnieją, ale mieć taką w domu? Przecież to męczarnia. Wystarczy, że w pracy są.

piątek, 18 września 2009

Tak zwany zakaz dyskryminacji - live comment

- Czy uważasz, że kobiety są od parzenia kawy?
- Nie. Ja sam parzę kawę.
- Czyli nie byłoby problemu, gdybyś miał zrobić kawę szefowi?
- ...
- I uważasz, że faceci też powinni być na stanowiskach asystenckich i parzyć kawę dla gości?
- ...
- A dlaczego jak kobiety to robią, to jest ok?
- No bo to zawsze tak fajnie jak kobieta to robi...nie?

niedziela, 13 września 2009

Z cyklu BUTY

Za dużo chodzę w szpilkach, kolana mi się luzują, a jak za dużo chodzę w tę i wewtę, to boli mnie podbicie i po treningu nie mogę dojść do chaty. Alternatywą bywa noszenie raz na bardzo jakiś czas czegoś płaskiego - wczoraj kupiłam sobie apetyczne, szare szmaciaki, tak zwane saszki, ja to nazywam buty elfa :) Chciałam takie od dwóch lat.

Niemniej, nie pogardziłabym tymi - są tak cudownie ordynarne, ech...















...na szczęscie 600 PLN leczy ze złudzeń :D

czwartek, 10 września 2009

BMI

Przeliczyłam sobie dzisiaj w robocie Body Mass Index - nie, że się jakoś drastycznie miał zmienić, tylko chciałam zobaczyć co mi powie. Powiedziało mi: "twoja waga jest idealna! nie słuchaj koleżanek, które mówią, że musisz schudnąć!". Koleżanki, które mówią, że muszę schudnąć?! Powinnam takie mieć..? Moje koleżanki nie komentują moich fałdów lub raczej ich braku, ja też im tego nie robię. Myślę, że panuje między nami zgoda co do tego, że jeśli ktoś ma prawo sugerować konieczność zmian w formie ciała, to jedynie właściciel tegoż ciała. Jak się mnie ktoś spyta - "co mam zrobić, żeby schudnąc?", to i owszem - zawsze odpowiem zgodnie z prawdą: nie żryj po godzinie 20 i idź na Capoeirę :D Ale chyba byłoby nieładnie frustrować inną kobietę sugerowanymi powyżej stwierdzeniami...

Życie bez ciastek i bitej śmietany byłoby bez sensu i bardzo współczuję wszystkim paniom, które się tego wyrzekają. Każda kobieta ma w domu lustro, ponadto każda kobieta ma w głowie mózg. Ja w swoim lustrze widzę, że mam ładne ciało, a mój mózg przetwarza tę informację na nieustającą ochotę na słodycze. Każda kobieta ma wolną wolę - mnie na przykład wolno codziennie rano wpierniczać ciasteczka maślane. Jeśli zrobię się od tego gruba, to na pewno zobaczę to w lustrze i wtedy pomyślimy :)

sobota, 5 września 2009

Definicje cz. 2

Bita śmietana:
silnie uzależniający środek odurzający.

piątek, 4 września 2009

Kolejny artykuł na Onecie

Trochę mniej odkrywczy i z udziałem psującej atmosferę, wszystkowiędzącej pani psycholog, ale po pierwszej stronie wiadomo już, w czym rzecz: gdy małżeństwo okazuje się pomyłką...

Po przeczytaniu przyszło mi do głowy: a jak to było z moją matką? Mogę się jedynie domyślać, jak się czuje po 27 latach w parze, która nigdy nie powinna była się nawet poznać. Podobnie jest zresztą po stronie ojca, ale ten artykuł, jak i ten kawałek sieci, jest o kobietach.
Poznają się na pierwszym roku studiów - coś zaiskrzyło, albo po prostu okazja - szybka wpadka - ślub. Nigdy nie dowiem się, czy tylko z konieczności, czy też z wyboru. Przypuszczam tylko, że szybko okazało się, że kompletnie do siebie nie pasują. Po ośmiu latach (chyba) planowane dziecko, mój brat. Kupili mieszkanie, które wcześniej wynajmowali, jedyny dom rodzinny, który pamiętam i w którym mieszkają do dziś. Zobowiązania, zobowiązania i zobowiązania. Kiedy ja skończyłam 18 lat, brat dopiero 10. Teraz, kiedy młody za dwa dni kończy 19, wszystkie problemy są teoretycznie rozwiązane, dzieci już nie potrzebują obojga rodziców, droga do rozwodu wolna. Tylko co potem? Matce nigdy nie zależało na rozwoju - tylko mówiła, że zrobi to czy tamto. Nie radzi sobie z pieniędzmi, które zarabia, ma coraz większe problemy z alkoholem. Niedługo skończy 50 lat i wygląda na to, że jest skazana na to, co sobie nawarzyła. Bez dzieci, zwłaszcza bez syna, któremu poświęcała mnóstwo uwagi. Ze sparaliżowaną babcią na utrzymaniu. Z ojcem, z którym nie mogą na siebie patrzeć. Jakie to musi być uczucie, wiedzieć, że nic już się nie zmieni, bo rzeczy nie zmieniają się same..?

Ja pewnie na zasadzie odrzucenia postępuję od początku zupełnie inaczej. Nie mam dzieci (choć chciałabym), nie mam męża (choć też nie byłoby źle), zarabiam więcej niż moja matka po 25 latach stażu pracy, porywam się na własny, ryzykowny biznes, trenuję, gram w zespołach, kiedy mnie na to stać - podróżuję. Tylko etykietki "singla" nie lubię. Ale czy to, że od początku wybieram inaczej, gwarantuje mi, że nie popełnię tego samego błędu? A jeśli popełnię - czy wszystkie wyznawane przeze mnie zasady pozwolą mi pokonać lęk przed nieznanym, przed odrzuceniem społecznym, przed ponowną samotnością? Czy umiałabym zostawić wszystko i odejść, będąc na miejscu mojej matki?