czwartek, 4 lutego 2010

Rozpusta, a może kapusta.

Umówiłam się na seks z cztery lata młodszym, ślicznym chłopcem, z którym miałam przyjemność widzieć się w zasadzie raz, przez dwie i pół godziny - trzy tygodnie temu uczył mnie jeździć na snowboardzie w Wiśle. Dobrze mi robi fakt, że śliczna młodzież na mnie leci, bo leci. Dawno nikt nie przejawiał wobec mnie tak prostego zainteresowania. Zastanawiam się tylko, czy zaczynam się pomału mieścić w kategorii "kuguar" - za Wikipedią:

Kuguar - (lub puma, kocica) (z ang."cougar") - dawniej, potoczne określenie kobiety w średnim wieku, która umawia się z młodszymi mężczyznami. Obecnie określenie to oznacza również kobietę atrakcyjną, która ma udane życie seksualne, zawodowe i jest niezależna finansowo. Kobiety umawiające się z młodszymi mężczyznami które w "drapieżny" sposób próbują zaspokoić swój apetyt seksualny, „polując” na dużo młodszych od siebie partnerów. Takie określenia wpłynęły na nazywanie takich kobiet kuguarami.

Może nie jestem jeszcze w średnim wieku, ale coraz bardziej oddalam się od moich ulubionych dwudziestu i czterech. Na pewno nie mam udanego życia zawodowego i seksualnego, bo ileż można polować - i na pracę, i na facetów. Jestem więc początkującym kuguarem, który może zacząć pomału wybijać sobie z głowy pragnienie stabilizacji przy boku ogarniętego, starszego chociaż o kurwa mać rok (!) mężczyzny.

I gdyby nie krążący wokół Pan na "I", starszy o lat cztery, ale występujący w mojej galaktyce z niewiadomych pobudek, pewnie już dawno uznałabym swoją porażkę.


PS. Fajnie sobie tak zaplanować łajdaczenie, to nawet bardziej mnie kręci niż wcześniejsze 5 dni w złotej Pradze :D

1 komentarz: