Wiem, że jest 10 marca i po ptokach. Przepraszam, w biegu byłam :)
To nawet nie Międzynarodowy Dzień Kobiet skłonił mnie do refleksji, którymi zamierzam się podzielić. Międzynarodowy Dzień Kobiet zrobił mi dobrze dużą ilością czekoladek i kwiatków, które teraz kwitną w łazience, bo jak je wyjmę, to zginą w kocich przełykach. Kilku kolegów spytało profilaktycznie, jaki jest mój stosunek do tegoż święta i szczerze mówiąc, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Bo jaki niby ma być? Dają słodkie i kwiatki, to ja się cieszę. Jak dla mnie Dzień Kobiet w takiej formie mógłby być co poniedziałek :D
Oczywiście od razu na myśl przychodzą manify, parytety i inne takie feministyczne akcenty. Nie będzie prawdą, jeśli powiem, że nie mam nic przeciwko takim przejawom aktywności przedstawicielek mojej płci. To, co mam przeciwko, jest natomiast tak trudne do sprecyzowania, że nie będę się na ten temat rozwodzić. Czasem tylko dla hecy zastanawiam się co by był za skandal, gdyby na przykład zorganizowano Festiwal Sztuki Męskiej pod nazwą, analogicznie do istniejącego - kobiecego, No Men No Art. Kłujący pomysł? A nie jest tak, że tego rodzaju rozgraniczanie powoduje nieodparte wrażenie, że kobiety nie chcą być traktowane tak samo, jak mężczyźni? Chcą być traktowane szczególnie. A to nie jest równouprawnienie. To jest upośledzanie kobiet przez kobiety.
Druga sprawa z przeciwnego bieguna. Też nie nowość niby, komedie romantyczne. Dużo tego w kinach i telewizorach ostatnio, a ja szczerze mówiąć nie widziałam żadnej, nigdy. Wiadomo, że ja miałam być chłopcem, zamiast lalek miałam samochodziki, a zamiast koleżanek - kolegów, co zaowocowało dość wczesną jak na moje czasy inicjacją seksualną ;) ale co z tego, skoro jestem babą z krwi i kości. I jak sobie wyobrażam, że film jest o szczebioczącym pustogłowiu, które wpada na zakręcie na księcia z bajki, potem jest długo, długo nic, a na koniec dają sobie długie buzi i żyją długo i szczęśliwie, to zastanawiam się: dlaczego kobiety są rzeczywiście w targecie tego gatunku sztuki? Faceta chyba by krew zalała, jakby miał patrzeć przez półtorej godziny na takie idiotyzmy. A kobiety to kupują. Wzruszają się. Chłoną. Naprawdę czytają Cosmopolitan i naprawdę oglądają nowobogackie seriale. Co w tym jest takiego, czego ja nie pojmuję, hę?
środa, 10 marca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
